Lata 1986-1990

1986-1990 – Jeszcze więcej samodzielności

Chyba w 1986 roku wprowadziliśmy kolejne novum w organizacji obozów: „akcję letnią drużyny”[13]. To był fajny i racjonalny pomysł i kilka środowisk próbowało nas w tym naśladować.1989 081 sie 19 tytul 640

Obóz w Gaju (1988) był pamiętny z popisu pionierki zastępu „Amazonek”[14].

Z kolei na następny obóz w Kierzu, nad jez. Powidzkim (1989) planowo nie zabraliśmy kucharki[15]. Zresztą obóz ten był pamiętny również z kilku innych wydarzeń. Jednym z nich był dojazd (i powrót): najpierw pociągiem do Konina; potem rozkładowym PKS-em do Kosewa, a w końcu piechotą 2 km na miejsce obozowe. Innym – dwudniowa gra terenowa, połączona z przygodnym noclegiem, polegająca na przejęciu przesyłki i dostarczeniu jej na teren obozu[16].

Ale poza obozami także działo się wiele ciekawego. W pewnym okresie  „Śmiałkowie Przestrzeni” byli najlepszą drużyną Hufca Żoliborz, a jej moc podkreślały kolejne wygrane współzawodnictwa. Swoistą perełką były Hufcowe Manewry Techniczno-Obronne (MTO)[17], czy Hufcowy Turniej Zastępów w maju 1986[18].

Bodaj jesienią 1985 roku udało się nam również wygrać Hufcowy Festiwal Kulturalny (poprzednik popularnej teraz w środowisku żoliborskim „Kakofonii”) pokonując dominującą dotąd w tej imprezie 360 WDH-ek ze szkoły muzycznej.

Niestety, ze względu na sprawy osobiste musiałem zrezygnować z prowadzenia drużyny na początku 1990 roku. Przejął ją po mnie dh Paweł Pawlik, który związany był z naszym środowiskiem od początku (zaczynał jako zuch w drużynie „Wikingowie” Tomka Grabowskiego). Jednak tak się złożyło, że nie miał młodszej kadry, na której mógłby się oprzeć i wiedzieliśmy, że następne lata będą ciężkie i dla niego i dla drużyny. Dlatego podstawowym zadaniem dla „Śmiałków Przestrzeni” na początek lat 90. było przetrwanie.