Filmy

Miłośników współczesnych smartfonów, Go-Pro, web-cam i temu podobnych wynalazków może zaskoczyć jakość filmów, jakie tu zobaczycie. Ale nie dziwcie się – pierwsze powstały 40 lat temu (w 1981 r.) i zostały nagrane sowiecką kamerą na taśmie filmowej Super 8 mm. Sama kamera miała napęd sprężynowy, tzn. trzeba było najpierw nakręcić sprężynę, która przesuwała taśmę filmową. Jeden naciąg sprężyny starczał bodaj na 30-sekundowe ujęcie. Rolka taśmy natomiast starczała na 4 minuty nagrania, z tym, że po 2 min. trzeba było odwrócić rolkę. Operowanie nią wymagało dużej wprawy, jaką można było osiągnąć tylko praktyką, a ta była rozciągnięta w czasie (przecież naświetloną rolkę filmu trzeba było jeszcze wywołać w fotolaboratorium, co można było zrobić tylko w Warszawie). Dlatego dopiero po pewnym czasie zorientowaliśmy się, że ta pierwsza, pożyczona kamera miała feler: kiedy sprężyna się wykręcała powodowała drgania, które zakłócały przewijanie filmu i obraz zaczynał "skakać". Dlatego używaliśmy jej tylko przez rok, a potem "zorganizowaliśmy" kolejną. Niestety, "skaczące" klatki trzeba było wycinać w czasie montażu, co skaracało ostateczny czas filmu, a nas pozbawiało ciekawych obrazków. W efekcie film z obozu w Ptuszy trwa tylko 4 minuty, a te z kolejnych obozów sporo dłużej – bo kręciliśmy innymi kamerami.

Kolejnej kamery użyliśmy po raz pierwszy na obozie w Rutkach (1983 r.). To był sprzęt A. Weigle, który zresztą po jakimś czasie odkupiliśmy od niego, a miał nieco inny format: "zwykłe" 8 mm. Z kolei od jesieni 1985 r. mieliśmy też do dyspozycji kamerę 16 mm, która dawała lepszą rozdzielczość. Od tego roku używaliśmy obu kamer jednocześnie, a filmy, które możecie (lub będziecie mogli) tu zobaczyć są montowane z obu rodzajów taśm. Obie te kamery miały taki sam napęd jak ta pierwsza: sprężynę.

Niestety, wadą klasycznej taśmy filmowej jest to, że ulega stałej degradacji. Filmy na niej nakręcone zostały przeniesione na nośnik elektroniczny pod koniec lat 90. i już wtedy widać było odbarwienia, pyłki i temu podobne oznaki starzenia się materiału. Teraz pewnie nie nadają się już do digitalizacji, a w niektórych przypadkach przydałoby się to zrobić, bo to pierwotne kopiowanie nie zawsze było dobrze zrobione. Dotyczy to zwłaszcza filmów "fabularnych", gdzie w studiu źle ustawiono kadr cyfrowy i w efekcie kopia cyfrowa obcina obraz pierwotny po krawędziach. A w naszych "fabułach" przy krawędziach też sporo się działo.

Niestety, z lat 90. nie ma już filmów. Do użycia na masową skalę zaczęły wchodzić wtedy kamery systemu VHS, a potem cyfrowe. A chociaż obie nasze kamery były sprawne, to cena taśmy filmowej i jej późniejszej obróbki poszybowała tak wysoko, że znalazła się poza naszym zasięgiem. A na nowoczesną kamerę też nie było nas stać.

Dopiero wiosną 2002 roku Sprężyna zdobył dofinansowanie z Urzędu Gminy Bielany na kamerę cyfrową, ale w moim posiadaniu jest tylko jeden film na niej nakręcony i nie wiem, czy są inne. Ten pojedynczy także się tu pojawi.

Trudno, musicie zadowolić się tylko tym, co jest. Filmy, w miarę możności i czasu będę starał się czyścić i poprawiać montaż, więc co pewien czas będą się trochę zmieniały. Ale tak będzie chyba ciekawiej?

 

1981 Ptusza

1986 Gawliki